Metroseksualizm

czwartek, 30.września.2010, 20:00
Na początku chciała podziękować za wszystkie ciepłe słowa w komentarzach pod ostatnią notką.
A teraz wracamy do tematu. Podejrzewam, że termin metroseksualizmu nie jest wam obce. Znam kilku panów, którzy "bardzo" dbają o siebie. Przyzwyczaiłam się do depilacji u mężczyzn i aż tak bardzo mnie to nie razi. Współlokator mojego kolegi w akademiku okupował łazienkę przez godzinę szykując się na uczelnie. Możecie sobie wyobrazić jak musieli być wnerwieni lokatorzy piętra :P Mam znajomego, który przed imprezą dobrą godzinę "pieści" swoje włoski ;) Ogólnie jego przygotowanie do wyjścia zajmuje dłużej niż mi. Moja znajoma, która jest makijażystką powiedziała, że coraz więcej panów przed ślubem robi sobie makijaż. Byłam w szoku ale dziś w drogerii znalazłam fluid dla mężczyzn. Zastanawiam się do czego to wszystko dąży. Rozumiem, że panowie chcą bardziej dbać o siebie ale fundowanie sobie makijażu to chyba lekka przesada. Mnie nie specjalnie podobają się mocne makijaże u kobiet a co dopiero mówić o mężczyznach. Czy nie wystarczy już dobry krem nawilżający, krem pod oczy i perfumy?
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Śmierć

środa, 11.sierpnia.2010, 22:23
Dawno mnie tu nie było. Ostatnio jednak nie miałam czego pisać. Do tej notki też podchodziłam już kilka razy bo za każdym razem łzy zaczynały napływać mi do oczu. Traktuję tę notkę w pewnym sensie jako terapię.
Ostatnio zmarła moja mama. Miała raka. Zmarła w domu na moich oczach. Od tego momentu nie potrafię znaleźć miejsca. Ciągle zadaję sobie pytanie czy dało coś się zrobić, dlaczego tak szybko, dlaczego właśnie ona. Całe życie prowadziła zdrowy tryb życia. Uważała na to co je, nie paliła, mało piła. A teraz jej nie ma. Zaczynam się zastanawiać czy Bóg istnieje. Jeśli tak to czy tak postępuje miłosierny Bóg? Dlaczego zabrał właśnie ją, miałyśmy tyle planów, ona miała tyle planów. Sama wierzyła w to, że wyzdrowieje. Ja też trzymałam się tej nadziei.
Teraz już Cię nie ma. Zastanawiam się czy wiesz ile dla mnie znaczyłaś, jak bardzo Cię kochałam, jak bardzo Cię potrzebuję. Już nigdy Cię nie przytulę, nie usłyszę Twojego głosu i śmiechu.
Tak bardzo za Tobą tęsknię :(
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Kobieta

czwartek, 10.czerwca.2010, 20:40
Dziś kolejny temat o kobietach. A to dlatego, że kobieta to temat rzeka :)
Mamy piękną pogodę. Słoneczko świeci, upał 30 stopni aż zachęca do pozbycia się niepotrzebnych warstw ubrań. Ja w dniu dzisiejszym najchętniej paradowałabym bez ubrań w samej bieliźnie ale, że przez taki strój mogę wylądować w więzieniu to jednak zrezygnowałam :P Stwierdziłam też, że przydałoby się zrzucić trochę tłuszczyku z brzuszka i innych części ciała. W tym celu zaczęłam szperać w internecie w poszukiwaniu idealnej wagi i wymiarów dla siebie. Kiedy znalazłam stronę na której są podane obwody uda, talii, biustu a nawet szyi(?) uznawane za idealne zaczęłam się zastanawiać czy ideały istnieją. Czy kobieta, która odbiega od ideału ma szansę na związek? W tym celu wybrałam się na spotkanie z zaprzyjaźnioną grupą samców.
Zapytałam się czy mają ideał dziewczyny. Każda odpowiedź była w stylu "Ideały nie istnieją, liczy się to coś". Stwierdziłam, że to tylko poprawność polityczna skłoniła ich do takiej odpowiedzi więc zapytałam na jakie dziewczyny zwracają uwagę. I tu mnie odpowiedź zaskoczyła. Oczywiście były takie odpowiedzi jak zgrabne nogi, płaski brzuch, kobiece kształty, fajny tyłek ale i szczery uśmiech. Jeden stwierdził, że jeśli miałby do wyboru obiad ze zgrabną ale smutną dziewczyną a uśmiechniętą dziewczyną, która ma parę kilo nadwagi to wybrałby tą drugą bo nie chce słuchać ile co ma kalorii. Podsumowując naszą rozmowę zgodnie stwierdziliśmy, że nie ważne czy dziewczyna ma wymiary 90-60-90 czy parę kilo nadwagi, jeśli jest zadbana, uśmiechnięta i pewna siebie to jest atrakcyjna.
Popatrzyłam też na kwestie ideału z drugiej strony. Jeśli ktoś mnie zapytał o ideał faceta to mówiłam, że miło by było gdyby miał wysportowaną sylwetkę. Tylko częściej niż z typami sportowców po prostu spotykałam się z facetami z którymi dobrze spędzało mi się czas.
Mówi się, że nie należy oceniać książki po okładce ale niestety o pierwszym wrażeniu i decyzji czy postanowimy poznać tę osobę decydują jej wygląd. Jeśli osoba wygląda na sympatyczną, uśmiechniętą i jest zadbana to wtedy do niej podejdziemy.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

WTF?????

środa, 9.czerwca.2010, 17:26
Skończył się długi weekend a szkoda. Mam już dość tej nauki ale zachciało mi się studiować finanse to teraz mam.
Weekend spędziłam na Mazurach na łódce. 4 dni spędzone na wodzie i nocowanie w portach. Po prostu marzenie. Było nas tam 5-oro. 3 facetów i 2 panie. Choć ja jestem chłopczycą. Cieszyłam się na ten wyjazd bo ponieważ cały czas siedzisz na łódce nie potrzeba żadnych wymyślnych strojów, butów na obcasie i pełnego makijażu. Wygodne spodnie, buty, kilka koszulek. Dobra były to stroje które nadawały się do pokazania ludziom. Jednak panna, która również z nami była mocno mnie zaskoczyła. Aspirująca modelka, dziewczyna mojego kolegi. Ładna blondynka z gigantyczną walizką i pełnym makijażem. Byłam w lekkim szoku gdy panienka wyjmowała z walizki sukienki i buty na obcasie. A gdy zobaczyłam jej kosmetyczkę to zamarłam. Chyba wszystkie możliwe produkty, które można nałożyć na twarz tam się znajdowały. Poprosić ją o pomoc na łódce to było jak mówienie do ściany.
Czy naprawdę dzisiejsze kobiety nie obędą się bez makijażu? Nawet w takich warunkach jakie panują na łódce nie powstrzymają się od pełnego make-upu? Ja nawet miałam telefon wyłączony. Włączałam go tylko raz dziennie by wysłać wiadomość do rodziców. Oki ja się na co dzień też się maluję ale są momenty gdy ten make-up jest mi nie potrzebny.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

małżeństwo

środa, 26.maja.2010, 18:18
Moi rodzice są trochę zdziwieni moim podejściem do małżeństwa. W ogóle moim podejściem do tradycji, ale o tym może kiedy indziej. Nie wiem może to ze względu na moją pracę albo ogólne podejście do tej kwestii. Uważam, że związek małżeński zawiera się z wszystkich innych powodów ale nie z miłości. Inne powody to m.in. przyzwyczajenie, sprawy finansowe, niespodziewana ciąża. Jak oglądam te pary, które za chwilę wejdą do kościoła i będą składać sobie przysięgę, że będą do końca życia a młoda do młodego by nie dotykał jej bo sukienkę jej pobrudzi. Zastanawiam się czy tak będzie wyglądać ich małżeństwo. Dla mnie małżeństwo to zwykły świstek, który przywiązuje mnie do drugiej osoby i sprawia, że jestem od niej uzależniona. Przynajmniej jak coś nie wyjdzie to nie ma problemu z rozwodem bo nie ma konieczności takowego brać :P Podejrzewam, że zaraz napiszecie, że boję się odpowiedzialności. I rzeczywiście tak jest. Jakim cudem mam być pewna, że ta osoba z którą się związuję jest tą jedyną na całe życie? Nie boję się tego, że mój partner będzie chory i że będę musiała się nim zająć. Boję się, że utkwię w związku z kimś kto mnie zdradził tylko dlatego, że nie wypada się rozwieść bo zaraz będą plotki i wstyd.
Aczkolwiek czasami zdarzają się momenty kiedy zaczynam od nowa wierzyć w małżeństwo. Dziś spotkałam w tramwaju parę staruszków. Było jedno wolne miejsce więc pan pomógł małżonce usiąść. Ustąpiłam swojego miejsca bo para była po 70. Przez całą drogę trzymali się za ręce. Wysiedli na tym samym przystanku co ja. Przystanęłam i przyglądałam się tej parze jeszcze przez jakiś czas. Szli obok siebie pod rączkę, uśmiechając się do siebie nawzajem i ciesząc się swoją obecnością. Wzruszyli mnie.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

związek ?

środa, 12.maja.2010, 17:17
Dziś po wyjściu z uczelni umówiłam się z kolegą na piwo. Zwyczajne pogaduchy i relaks przy piwie. Aczkolwiek relaks nie był nam dany tak samo jak spokojna rozmowa ponieważ telefon mojego towarzysza odzywał się co 5 minut. Była to jego dziewczyna a już raczej żona (ale o tym zaraz). Dzwoniła do niego by się upewnić, że nie robi niczego niedozwolonego, kiedy wróci, ile wypił itp.itd. Chłopak przyznał się, że jest na piwie ale nie wspomniał, że towarzyszę mu ja. Żonka ma alergię na każdą kobietę w promieniu 100m od swojego męża. Robi mu burdy, że czasami wypiję trochę za dużo. A to naprawdę dobry chłopak. Ciągnie studia i pracę i całkiem nieźle daje sobie radę. Więc ma prawo czasem do kilku piw.
Chciał się spotkać by właśnie porozmawiać o swoim małżeństwie. Byli parą przez 5 miesięcy gdy dowiedziałam się o ich ślubie. Ślub był spowodowany niezaplanowaną ciążą dziewczyny. Na początku nawet się cieszył bo naprawdę ją kochał ale po ślubie ona się zmieniła. Ze względu na ciążę rzuciła studia. Teraz po urodzeniu ani nie studiuje, ani nie pracuję "bo dziecko". Z tego co mi wiadomo dziadkowie pomagają młodemu małżeństwu jak mogą więc nic nie stoi na przeszkodzie aby dziewczyna za coś się wzięła. Kazała mu wykasować numery telefonów do wszystkich koleżanek. Chłopak ma już dość tej ciągłej kontroli i najchętniej by się rozwiódł ale nie chce tego ze względu na dziecko.
Zrobiło mnie się przykro z jego powodu bo wiem jak to jest być pod nieustanną kontrolą. W tym momencie zdałam sobie sprawę, że niestety większość par z mojego otoczenia tak funkcjonuje. Dziewczyna kontroluję każdy krok swojego chłopaka. Może jestem naiwna ale podstawą związku jest chyba zaufanie? Jak można być z kimś kto trzyma cię ciągle na uwięzi? Czemu niektóre dziewczyny po wejściu w związek zapominają o swoim dotychczasowym życiu? Przecież miały wcześniej koleżanki, kolegów jakieś pasje, którym oddawały się z dziką przyjemnością. Co się z tym stało. Czy wchodząc w związek tracimy swoją indywidualność i niezależność?
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

moda

czwartek, 29.kwietnia.2010, 19:01
Do napisania tej notki zainspirowała mnie pewna grupa klonów. Tak, klonów. Pięć blondyneczek i każda w czarnych leginsach, białych tunikach, czarnych butach na obcasie i czarnych kurteczkach. Na początku pomyślałam, że mam "syndrom dnia następnego" ale stwierdziłam, że tak mocno to nie balowałam. Byłam przerażona tą armią klonów. Zaczęłam się zastanawiać na czym polega moda. Czy naprawdę ktoś może nam dyktować co mamy nosić tłumacząc to słowem "trendy"? A czy moda nie została stworzona po to by każdy znalazł swój styl? W gimnazjum i liceum byłam przyzwyczajona do armii klonów patrzących na mnie spod łba bo zawsze wyróżniałam się od reszty. Nie powiem, że nie interesuję się modą ale kopiowanie kogoś jest dla mnie śmieszne. Zwłaszcza, że każdy z nas ma inną budowę ciała i nie każdemu jest dobrze w tym co innemu.
Pamiętam jak koleżanka stwierdziła, że jestem dziwna bo noszę koszulę w kratę (teraz stały się modne). Ja nigdy nie robiłam sobie nic z opinii innych. Ubieram się w to na co mam ochotę. W czym będę się czuć dobrze i co będzie stosowne do danego miejsca lub okazji. Jakim prawem ktoś ma mi dyktować co mam nosić by dobrze wyglądać i być trendy? Mam gdzieś zginąć w morzu ludzi ubierających się tak samo jak ja? To gdzie tu ten niepowtarzalny styl i oryginalność o której wszyscy mówią i pragną?
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

zmiany

poniedziałek, 19.kwietnia.2010, 21:28
Podobno ludzie się zmieniają ale ja nie do końca w to wierzę. Oczywiście wraz z wiekiem zmienia się nasz wygląd, gust, poglądy czasem nawet pasje ale według mnie jest jedna rzecz, która nigdy się nie zmienia - charakter.
Często słyszę o sobie, że jestem arogancka, sarkastyczna lub zbyt pewna siebie. Słyszę to już od kilkunastu lat. Jestem bardzo wybuchowa i nie specjalnie przejmuję się opiniami innych. To jednak często doprowadza do kłótni. I zawsze moja mama mówi, że powinnam popracować nad sobą. Próbowałam ale nie potrafię. Odkąd tylko pamiętam zawsze taka byłam. Zawsze miałam ciętą ripostę przez co często wpadałam w szkole w kłopoty bo nie wszyscy nauczyciele podzielali moje poglądy. Nie zrozumcie mnie źle. Ja nie obrażam ludzi (chyba, że ktoś mnie wkurzy) ale zawsze bronię swoich opinii i wyrażam je głośno. Zawsze taka byłam i mimo, że próbowałam coś zmienić lub być bardziej pokorna nie trwało to dłużej niż trzy dni. I tak naprawdę zauważyłam to u moich przyjaciół. Znam ich od kilkunastu lat i wcale się nie zmienili. Dalej są tacy sami jak 5 lat temu. Są zdarzenia, które pewne nasze cechy wzmacniają lub osłabiają ale mimo wszystko uważam, że charakter człowieka się nie zmienia.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

ciag dalszy o tragedii w Smoleńsku

wtorek, 13.kwietnia.2010, 19:06
Obiecałam sobie, że nie będę już wspominać o Smoleńsku ale kilka spraw za bardzo mnie irytuje aby o tym nie wspomnieć.
Po pierwsze pisanie o tej tragedii jako o kolejnym Katyniu. Fakt stało to się w tym samym miejscu i nawet liczba zabitych jest podobna do liczby pojedynczego transportu. Jest jedna różnica Katyń to był mord z premedytacją, był zaplanowany i wykonany z zimną krwią, dlatego proszę o to aby nie porównywać tych dwóch wydarzeń.
Po drugie wypowiem się na temat żegnania pana prezydenta i jego małżonki oraz o planowanym miejscu pochówku. Trzy godziny stania w kolejce aby przyklęknąć przy grobie Kaczyńskiego ? Podejrzewam, że są to osoby, które bardzo nabijały się z Kaczyńskiego i jest im teraz głupio i chcą w ten sposób jakoś oczyścić się z poczucia winy. Słyszałam, że para prezydencka ma być pochowana na Wawelu. Litości. Z jakiej racji. Po pierwsze nie leży tam żaden prezydent, po drugie Lech Kaczyński nie był takim bohaterem narodowym jak generał Piłsudski i żaden nie jest tam pochowany wraz z małżonką. Przykro mi ale uważam, że nie jest to miejsce dla nich.
Poza tym mam dość tego wszystkiego i tej całej hipokryzji. Zastanawiam się czy gdyby zginęło blisko 100 członków rodzin katyńskich też by tak to rozdmuchali czy by zostali wspomnieni w wieczornych wiadomościach?
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Smoleńsk

niedziela, 11.kwietnia.2010, 14:21
Mam dziwne wrażenie, że zostanę posądzona o brak patriotyzmu ale co mi tam. Podobno żyjemy w wolnym kraju i mamy wolność słowa.
Pewnie wszyscy wiedzą co się wczoraj stało. Kolejna tragedia narodu Polskiego. Zginął prezydent z małżonką i inni ważni ludzie w naszym kraju.
Naglę cały naród pogrążył się w żałobie. Wszyscy wspominają prezydenta i małżonkę. Ustały spory, wszyscy się kochają i ogólnie panuje ciepła atmosfera miłości i współczucia. Powód dla, którego tam pojechali nagle stał się nieważny albo zszedł na drugi plan.
Ja to wszystko rozumiem. Pan Kaczyński był naszym prezydentem. Nie powiem żebym za nim przepadała ale nie zasłużył na taką śmierć. Nikt na nią nie zasłużył. Tylko irytuje mnie to, że jak zawsze przy tragedii nagle wszyscy go kochają. A jeszcze dwa dni temu ludzie naśmiewali się z niego. Teraz w telewizji pokazują rodaków opłakujących swojego prezydenta z tekstami w stylu "zostaliśmy osieroceni jako naród". Nagle okazuje się, że wszyscy go kochali i nie miał żadnych wrogów. O zmarłych nie mówi się, źle ale nie lubię obłudy u tych, którzy teraz się wypowiadają w telewizji. Nie powiem oddałam mu hołd bo należał mu się jako prezydentowi.
Boli mnie jeszcze jedna rzecz. Pozostali ludzie, którzy znajdowali się w tym nieszczęsnym samolocie zostali w pewien sposób pominięci. Wystarczy po prosu parę razy wymienić ich nazwisko i po sprawie ? Ludzie nie mamy najważniejszych generałów, brakuje nam prezesa NBP, brak przedstawicieli najważniejszych instytucji państwa. Czy nie warto o nich wspomnieć?
Mam włączony telewizor i chcąc, nie chcąc słucham tych wszystkich wypowiedzi. Naglę znów wszyscy liczą na cud. Polacy się połączą w jeden wielki wspaniały naród. Wszystkie spory zejdą na bok. W tym momencie mam wrażenie, że cofnęłam się o 5 lat. Śmierć papieża Jana Pawła II, wszyscy płaczą, ludzie się kochają, znikają spory. Tak, stał się cud. Szkoda tylko, że ten cud trwał 3 dni. Teraz przy okazji rocznicy śmierci wspominamy go ale zapominamy jego nauki. Niestety sądzę, że w tym przypadku będzie tak samo.
W całej tej tragedii poruszyła mnie jedna rzecz. Ogłoszenie, żałoby w całej Uni Europejskiej i puszczenie w dniu dzisiejszym filmu "Katyń" w rosyjskiej telewizji publicznej.
Moja jedyna nadzieja, że po tej tragedii poprawią się nasze stosunki z Rosją. Zachowali się, jak dla mnie, zaskakująco. Pokazali, że chcą polepszyć stosunki z Polską. Mam nadzieję, że politycy skorzystają z tej okazji.
W ostatnich słowach dla wszystkich ofiar katastrofy w Smoleńsku: "Spoczywajcie w pokoju".
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Aborcja

wtorek, 23.marca.2010, 18:02
Ostatnimi czasy bardzo o niej głośno. Jakie jest wasze podejście do aborcji? Jesteście za, czy przeciw, czy może tak jak ja macie mieszane uczucia?
Z jednej strony potrafię zrozumieć te kobiety, które decydują się na aborcję bo uważają, że nie podołają roli matki-polki. W końcu pełno jest nieszczęśliwych dzieci w domach dziecka. Czy naprawdę tylko dla progresu naszego przyrostu naturalnego zabronić aborcji? Jakim prawem w wolnym kraju ktoś decyduje czy urodzę dziecko czy nie?
Z drugiej strony żyjemy w cywilizowanym kraju i znamy konsekwencje seksu bez zabezpieczenia. Jeśli się na niego zdecydowałyśmy i zaliczyłyśmy wpadkę to chyba powinniśmy ponieść tego konsekwencję (mam na myśli nie tylko rodzicielkę ale i osobę, która przyczyniła się do stworzenia nowego człowieka). Przecież to nie jest wielka filozofia i iść do apteki po prezerwatywę, która dość skutecznie zabezpiecza przed niechcianą ciążą. Nie mówię tu też o gwałtach bo w takim wypadku aborcja jest dozwolona.
Wszyscy piszą, że w takim wypadku kobiety, które usuwają ciążę niczym nie różnią się od morderców bo zabijają swoje dzieci. Tylko czy dziecko szczęśliwe byłoby z matką, której nigdy nie ma.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Taka jestem

środa, 17.marca.2010, 19:34
Podobno jestem bezczelna ale ja bym raczej powiedziała, że jestem pewna siebie. Wiem że to może się ludziom nie podobać ale to ludzie taką mnie uczynili. Przez długi czas byłam miła ale już dość. Nie zadowolę każdego a próby dokonanie tego tylko sprawiają, że ja czuję się okropnie. Jeśli komuś się to nie podoba to trudno, nie będę rozpaczać. To co widzisz jest tym co dostajesz. Byłam kiedyś pełna życia, radosna ale zbyt wiele rzeczy wydarzyło się w moim życiu. Nie będę ukrywać emocji bo jestem tym zmęczona. Dlaczego to ja mam skakać w okół wszystkich? Dlaczego nikt nie jest fair w stosunku do mnie?
Mówisz, że się zmieniłam ? Być może ale powiem Ci jedno, dobrze mi z tym. Tamta dziewczyna odeszła i wątpię, że wróci. Odeszła razem z tobą. Jeśli taka Ci się nie podobam to trudno. To co ze mnie zostało to po części twoje dzieło. Zaakceptuj je lub zniknij z mojego życia jak wcześniej.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

pro-ana

środa, 10.marca.2010, 16:45
Jakiś czas temu usłyszałam o takim zjawisku jak pro-anorektyczki. Rożnica między nimi a anorektyczkami jest taka, że pro-ana dążą do tego aby być chore. Dla nich anorektyczki to swego rodzaju bóstwa i chcą wyglądać tak jak one. Anoreksja to choroba, wstręt do jedzenia i ogólne zaburzenie wizji swojego ciała.
Postanowiłam się przyjrzeć otaczającemu mnie społeczeństwu. I stwierdziłam, że kręci się koło mnie sporo takich pro-anorektyczek. Są dni kiedy siedzę na uczelni 10 godzin i wiele dziewczyn w ogóle nic w tym czasie nie je lub znika w łazience po każdym posiłku. Uważa się, że na studiach znajdują się osoby dorosłe, które mają jakąś mądrość życiową i nikt nie zwraca uwagi na ich problemy. Nie obchodzi nikogo czy student pali, piję, ćpa czy co tam jeszcze robi. Jest dorosły i powinien znać konsekwencje.
W szkołach nauczyciele jeszcze jakoś się uczniami interesują więc to zjawisko może nie jest tak popularne.
Rozumiem, że dziewczyny chcą być szczupłe ale nie rozumiem jak można pragnąć wyglądać jak chodzący szkielet obciągnięty skórą. Można schudnąć w zdrowy sposób ale potrzeba na to czasu. Więc może lepiej poświęcić więcej czasu na odchudzanie poprzez zdrowe jedzenie i odrobinę sportu niż doprowadzić do swojej własnej śmierci?
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Przyjaźń damsko-męska

wtorek, 2.marca.2010, 17:32
Przyjaciel to wspaniała osoba. Ktoś kto Cię zrozumie bez słów. Pocieszy, przytuli, nigdy nie ocenia i akceptuje Cię takiego jakim jesteś. To brzmi jak opis związku ale przyjaźń w sumie jest jakimś związkiem. Czy w takim wypadku może istnieć przyjaźń między kobietą a mężczyzną? Chodzi mi o taką prawdziwą przyjaźń a nie koleżeńskie wypady w weekend na piwo.
Przyjaciel to osoba, której się zwierzasz ze wszystkich swoich tajemnic nawet tych najintymniejszych. Rozmawiacie z sobą bez zażenowania i tematy tabu nie istnieją.
Wiele osób mówiło mi, że taka przyjaźń nie istnieje. Mężczyznę i kobietę łączy tylko seks więc jeśli istnieje taka przyjaźń to tylko z bonusem.
Ja mam jednego przyjaciele faceta. Jest tylko jeden szczegół, znamy się od zawsze - dosłownie. Może dlatego tak dobrze się nam ze sobą rozmawia i nie ma jakiś dwuznacznych sytuacji między nami. Do napisania tej notatki zainspirowała mnie jego dziewczyna. Ogólnie mówiąc ona za mną nie przepada bo boi się, że chce odbić jej faceta. A mnie potrzebny jest przyjaciel, który zna mnie lepiej niż ja sama.
Więc jaka jest wasza opinia na ten temat? Czy kobietę i mężczyznę może łączyć przyjaźń?
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Dorosłość

niedziela, 7.lutego.2010, 20:05
Wiem, że ten temat był pewnie już nie raz opisany ale i tak napiszę coś na ten temat.
Zastanawiam się kiedy stajemy się dorośli. Do tej myśli sprowokował mnie mój chrześniak, który stwierdził, że jest już dorosły i sam założy swoje buciki (ma 4 lata).
Czy jest to moment kiedy dostajemy ten kawałek plastiku zwanym dowodem osobistym i stajemy się pełnoprawnymi obywatelami naszego kraju? Czy może jest to już dzień kiedy obchodzimy nasze 18 urodziny? A może jest to moment w którym potrafimy przyznać się do naszych błędów, poprosić o pomoc i przyjąć na siebie konsekwencje naszych czynów?
A może w ogóle nigdy nie stajemy się dorośli, bo czy można nazwać dorosłym 20-latka wygłupiającego się ze znajomymi. Czy pełnoletnia osoba bawiąca się na placu zabaw z dziećmi jest dorosła? Czy osoba, która wsiada do samochodu po spożyciu alkoholu jest dorosła?
Może społeczeństwo nadużywa tego określenia, bo czy nie ma momentów gdy pragniemy wrócić do czasów dzieciństwa i robić głupstwa?
Co wy o tym sądzicie?
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Mój Profil

Podlinkuj

Dodaj do ulubionych

2009
październik (2)
listopad (1)

2010
styczeń (1)
luty (1)
marzec (4)
kwiecień (4)
maj (2)
czerwiec (2)
sierpien (1)
wrzesień (1)

brak kategorii (19)
wszystkie (19)

enkabrak-szczescia



*

lay